poniedziałek, 19 maja 2014

Borussia okradziona z pucharu!

       Nie milkną echa sobotniego finału Pucharu Niemiec, w którym Borussia Dortmund przegrała po dogrywce z Bayernem Monachium 0:2. Po dogrywce, której w ogóle być nie powinno. Wszystko za sprawą błędnej decyzji arbitra tego spotkania Floriana Meyera. Niemiecki sędzia  nie uznał prawidłowo zdobytego gola dla BVB mimo, że piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Tym samym odebrał Borussi szansę na zdobycie pucharu.



          Całe zdarzenie miało miejsce w 65 minucie meczu na Olympiastadion w Berlinie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Marco Reus prosto do Lewandowskiego, który przedłużył do Matsa Hummelsa. Stoper BVB głową skierował piłkę do bramki obok źle ustawionego golkipera Bawarczyków. W ostatniej chwili jak spod ziemi wyrósł Dante i rozpaczliwie wybił piłkę tyle, że już zza linii bramkowej. Piłkarze Borussi zaczęli cieszyć się z objęcia prowadzenia, tymczasem arbiter ani myślał wskazać na środek boiska. Sędzia liniowy na początku sygnalizował bramkę dla Dortmundu, lecz chwilę później wycofał się z tej decyzji, co budzi spore wątpliwości. Tym bardziej, że asystent Floriana Meyera był ustawiony dokładnie przy linii końcowej, więc miał dobry ogląd na tą akcję.



Sędziowie przeciwko BVB

To nie jedyna sporna sytuacja w tym meczu. W 52 minucie za ostry faul żółtą kartkę otrzymał Toni Kroos, choć powinien zostać ukarany już wcześniej. Jakby tego było mało 7 minut później po brutalnym faulu na Lewandowskim ten sam piłkarz po raz kolejny zasługiwał na kartonik i w konsekwencji Bayern mecz kończyłby w dziesiątkę. Sędzia jednak znowu oszczędził niemieckiego pomocnika, podobnie jak w 74 minucie. Kroos nieprzepisowym wejściem powstrzymał kontratak Borussi, co skończyło się tylko na słownym upomnieniu.
Na tym poziomie takie decyzje sędziowskie to skandal! Florian Meyer tak naprawdę zadecydował do kogo powędruje trofeum.


Co ciekawe podobna sytuacja do tej z sobotniego finału Pucharu Niemiec, miała miejsce w niedzielnym meczu Primiera Division pomiędzy Realem Valladolid i Granadą. Po zagraniu z lewej strony futbolówkę do własnej bramki niefortunnie skierował stoper Valladolid Mitrovic.Wpadkę swojego kolegi próbował jeszcze naprawić inny obrońca Realu, interweniując dokładnie w taki sam sposób jak defensor Bayernu Dante. Różnica polegała na tym, że sędzia główny tego spotkania Carlos Clos Gomez zachował trzeźwość umysłu i nie pomylił się, uznając bramkę dla Granady. Ta decyzja także była kluczowa, ponieważ zadecydowała o spadku Valladolid do Segunda Division.


Gdzie goal-line? Gdzie sędziowie bramkowi?
      W kontekście tego kuriozalnego zdarzenia jak bumerang wraca temat wprowadzenia technologii goal-line. Niemcy przecież przodują w tego typu innowacjach. Sami nawet to opracowali. Problem w tym, że pomysł wprowadzenia goal-line do Bundesligi został odrzucony przez większość zespołów niemieckiej ekstraklasy. Warto jeszcze raz tą sprawę przemyśleć i przekonać włodarzy klubów do zmiany zdania. Podobnie sprawa ma się w przypadku sędziów bramkowych, którzy już dawno zostali odrzuceni przez niemiecki związek. Na pewno zastosowanie technologii goal-line i dodatkowi arbitrzy pomogą uniknąć błędów, które wypaczają wyniki rywalizacji w tak ważnych spotkaniach.


                                                                                                                                        MP

 
        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz