czwartek, 14 lipca 2016
Przeznaczenia nie oszukasz? Im się udało! Europodsumowanie polskim okiem
Minęły cztery dni od wielkiego finału Euro 2016 i tym samym od zakończenia francuskich mistrzostw, a nadal nie milkną echa tego co przez ostatni miesiąc mieliśmy okazję oglądać i podziwiać na turnieju. Turnieju dla nas Polaków wyjątkowego z wielu powodów...
Historyczne zwycięstwo
Po pierwsze na inaugurację zrobiliśmy to, co ostatnim razem na wielkiej imprezie udało w 1974 roku Orłom Górskiego. Mianowicie w swoim meczu otwarcia odnieśliśmy zwycięstwo i to podwójnie historyczne, bo w dodatku pierwsze na mistrzostwach Europy, w stylu, którego nie powstydziłaby się żadna reprezentacja. Wystarczył jeden gol Arkadiusza Milika, ale jakże cenny, bo za trzy punkty. Ktoś by pomyślał: nie popadajmy w euforię, Irlandia Północna - rywal do bicia w tej grupie bez żadnych perspektyw na awans, więc ciężko o inny scenariusz jak zwycięstwo Biało - Czerwonych. Nic bardziej mylnego, jak się później okazało, bo nie dość, że Irlandczycy awansowali do 1/8 finału to nasza inauguracyjna victoria była zapowiedzią czegoś niezwykłego. Czegoś z czym część Polaków styczności nie miała nigdy a pozostali musieliby sięgnąć pamięcią blisko 40 lat wstecz. Udało się...
1986 - 2016 cierpliwość popłaca, Pazdan - man
Po wcześniejszej porażce Ukrainy z Irlandią Północną do meczu z Niemcami przystąpiliśmy z jasnym celem - nie przegrać, a wtedy awans do fazy pucharowej mieliśmy praktycznie w kieszeni. Zbyt do serca ten cel wziąć sobie Arkadiusz Milik, który marnował okazję za okazją. Cóż, na szczęście te niefrasobliwe poczynania w ataku napastnika Ajaxu Amsterdam obyły się bez konsekwencji, a wielka w tym zasługa Michała Pazdana. Obrońca Legii Warszawa rozegrał zawody życia. Kapitalne przechwyty i odbiory, doskonałe krycie, timing, bezbłędna współpraca z Kamilem Glikiem sprawiły, że ze skromnego stopera stołecznego klubu Pazdan za pomocą mediów stał się prawdziwą gwiazdą nie tylko reprezentacji, ale i całego Euro. Setki memów, parodii piosenek i żartów z udziałem Pazdana doprowadziły do sytuacji, gdzie zamiast supermana w ataku wykreował się Pazdan - man w obronie. Bezbramkowy remis z Niemcami i wygrana 1:0 z Ukrainą przypieczętowały awans do 1/8 finału. Ostatnim razem takiego wyczynu na turnieju rangi mistrzowskiej reprezentacja Polski dokonała na mundialu w Meksyku w 1986 roku pod wodzą Antoniego Piechniczka, wychodząc z grupy z trzeciego miejsca. Udało się...
Debiutanckie rzuty karne
Na drodze Polaków do ćwierćfinału stanęła Szwajcaria. Po doskonałej pierwszej połowie, Polacy schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, po golu Błaszczykowskiego. Po zmianie stron już tak różowo nie było, bardziej nastawieni defensywnie Biało - Czerwoni dali się ukuć w końcówce po efektownej przewrotce Shaqiriego. Dogrywka nie przyniosła rezultatu i po morderczej walce w upalnym Saint-Etienne drużyny przystąpiły do rzutów karnych - pierwszych w naszej pięknej piłkarskiej historii. Pudło Granita Xhaki przechyliło szalę zwycięstwa na stronę polską, bowiem Nasi okazali się bezbłędni. Promocja do najlepszej "ósemki" pociągnęła za sobą niebywały sukces medialny kadry. O naszej reprezentacji w Polsce mówili wszyscy i mówiło się bardzo dużo. Nastała na nią moda jeszcze większa niż po eliminacjach do Euro. Każdy był z niej dumny i każdy chciał się z nią utożsamiać. Udało się...
Piękny sen przerwany w Marsylii
Ćwierćfinałowe spotkanie z Portugalią miało podobny przebieg do poprzedniego. Prowadzenie Polaków, wyrównanie rywali, dogrywka bez goli i rzuty karne. Na Stade Velodrome w Marsylii szczęście nam, jednak tym razem nie dopisało. Doskonała obrona "jedenastki" Błaszczykowskiego przez Rui Patricio zakończyła nasz piękny sen na ćwierćfinale. Polacy po wyrównanym boju, wielkim poświęceniu i zaangażowaniu mogli z dumnie podniesionym czołem wrócić do domu. Udało się...
Czego zabrakło?
Znalezienie się w zacnym gronie czterech najlepszych ekip Starego Kontynentu było naprawdę blisko. Wraz z turniejem apetyty i oczekiwania rosły. Czego brakowało, żeby w pełni się nasycić? Przede wszystkim sił, i większej nuty odwagi, bo to, że mamy duże umiejętności chyba nikomu nie trzeba udowadniać. Większość kadrowiczów przeżyła ciężki sezon, a tu jeszcze mistrzostwa Europy. Mając na uwadze dwie dogrywki i rzutu karne pod rząd nie dziwi fakt, że może trochę brakowało nam energii, żeby odważniej zaatakować portugalską bramkę i rozstrzygnąć losy spotkania w 90 lub ewentualnie w 120 minut. Sztuki tej nie ułatwiała "bogata" ławka rezerwowych. Adam Nawałka w całym turnieju operował w zasadzie 14 zawodnikami. Na zmianę wchodzili głównie Peszko, Kapustka i Jodłowiec. To zdecydowanie za mało jak na warunki turniejowe. Skoro trener nie widział sensu wpuszczania młodego Stępińskiego, Starzyńskiego czy Linetty'ego to w takim razie po co ich zabierał na turniej? Może warto było zaufać bardziej doświadczonemu Mili czy Sobiechowi, którzy potrafiliby zrobić różnicę. Po meczu z Portugalią cały kraj zastanawiał się czy nie lepiej byłoby wpuścić na rzutu karne Boruca lub Szczęsnego. Być może coś w tym jest, skoro wcześniej Fabiański nie wyczuł żadnego strzału Szwajcara. Pod kolejną wątpliwość poddamy fakt, że "jedenastki" w ćwierćfinale wykonywali ci sami zawodnicy co w 1/8 finału, co jest jeszcze względnie zrozumiałe, bo przecież wszyscy spisali się bezbłędnie. Ale już ustawienie egzekutorów w indentycznej kolejności wyraźnie daje do myślenia. Z pewnością ułatwiliśmy zadanie Portugalczykom, którzy dogłębnie prześledzili wydarzenia z meczu ze Szwajcarią.
Polak mądry po szkodzie i teraz możemy dywagować to by było gdyby, choć na nic się to teraz zda. Cieszmy się z sukcesu Biało - Czerwonych, bo jest na pewno ogromny, i z najcenniejszej wartości niematerialnej jaką mogliśmy wynieść z tego turnieju. Mianowicie z doświadczenia, które na imprezach rangi mistrzowskiej jest niezwykle istotne i które z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Dziękujemy jeszcze raz chłopaki za te cudowne parę tygodni radości, euforii, wzruszeń i dumy. Udało się w końcu... oszukać przeznaczenie.
MP
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz