sobota, 16 lipca 2016

Podsumowań pora, przemyślenia naszego redaktora...


Miesiąc piłkarskich emocji już za nami. Miesiąc z emocjonującymi wieczorami i pokazem solidnej gry defensywnej i w końcu miesiąc, który otworzyła i zakończyć w wielkim stylu miała Francja. Ostatni akcent należał jednak do Portugalii. Czas na podsumowanie Euro 2016.





Kilka słów o tych, którzy w mojej opinii najbardziej zawiedli lub przeciwnie – pokazali pazur. Z biegiem czasu będziemy pamiętać o ich poczynaniach na francuskich boiskach.

ANGLIA. Apetyty rozbudzone jak zawsze przed wielkim turniejem, a rzeczywistość znów brutalnie obnażyła słabości Rooneya i spółki. Coś w tej reprezentacji musi być nie tak, skoro w środku pola jedną z wyróżniających się postaci był Wilshere, człowiek, który pojechał na Euro po sezonie spędzonym w gabinetach lekarskich. Zabrakło w szeregach kadry Drinkwatera, świeżo upieczonego Mistrza Anglii, a jego kolega z drużyny – Vardy, zaczynał mecze z ławki rezerwowych. Oprócz wymęczonego i co by nie mówić, szczęśliwego zwycięstwa w fazie grupowej z Walią, Anglicy po prostu przeszli przez ten turniej niezauważeni.

ALBANIA. Słowa uznania. Debiutująca w Mistrzostwach Europy reprezentacja o mały włos nie awansowała do fazy pucharowej rozgrywek. Widać było chęć do gry w poczynaniach tych zawodników. Dobry mecz z Francją i ostatecznie pechowa porażka, zażarta walka ze Szwajcarią również zakończona niepowodzeniem, a na koniec godne pożegnanie się z turniejem czyli wygrana z Rumunią. Albania zdecydowanie na plus.

BELGIA. Drużyna z wielkimi nazwiskami, brylującymi m.in. w angielskiej Premier League. Najlepsza czwórka turnieju to był plan minimum, a z pewnością liczono na więcej. Szybko słabości Belgów wykorzystali Włosi, w kolejnych meczach Hazard wszedł na wyższy poziom i faktycznie zanosiło się na półfinał Euro z udziałem tej reprezentacji. Tymczasem na jej drodze stanęła Walia i zakończyło się tylko na ćwierćfinale.

HISZPANIA. Jedno z większych rozczarowań. Mistrz Świata i Europy zatrzymał się już w 1/8 turnieju, przegrywając z Włochami. Już w fazie grupowej widać było, że to nie jest ta reprezentacja sprzed lat. Solidny jak zwykle był Iniesta, skuteczny Morata, a gdzie reszta? Może nie pojechali na te mistrzostwa.

ISLANDIA. Chciałoby się powiedzieć o tej reprezentacji tak dużo, w samych superlatywach, ale wystarczy po prostu bić brawo. Najlepiej głośno i równomiernie! Nie formalnie, ale śmiało można określić Islandię mistrzem. To jest najlepszy przykład na to, że nazwiska nie grają, gra drużyna, zjednoczona i głodna, naprawdę głodna zwycięstwa.

WALIA: Patrz wyżej. Oj zazdroszczą Anglicy. Wprawdzie pokonali Walię w fazie grupowej, ale ogólnie schowali się gdzieś w cieniu Bale’a, Ramseya i spółki. Gdyby nie zabrakło tego drugiego w półfinale, kto wie czy nie oglądalibyśmy pojedynku Walia – Francja w finale Euro. Gdybanie odłóżmy jednak na bok. I tak, ogromny szacunek.
Finaliści:

FRANCJA: Niezwykle mocna reprezentacja. Bramkostrzelny Griezmann, błyskotliwy Payet, silny Pogba, waleczny Sissoko, itd. Francuzi spośród uczestników Euro pokazali najwięcej. Potrafili rozgromić Islandię, wygrać po walce do ostatnich minut z Rumunią i Albanią, a także zatrzymać Niemców. Ostatecznie zabrakło jednak postawienia kropki nad i.

PORTUGALIA: Wszyscy śledzący Euro nie dowierzali. Jak drużyna, która wszystkie mecze w fazie grupowej zremisowała, a później kontynuowała swoje dzieło, nagle znalazła się w wielkim finale. Nie należy umniejszać Portugalii. Zagrali solidny futbol, przemyślany, tam nie było żadnego przypadku. Pamiętamy Grecję sprzed dwunastu lat. Nie zapamiętamy Portugalczyków z hura ofensywnej gry okraszonej wieloma golami, ale trzeba im oddać to, że zatrzymali niezwykle rozpędzoną Francję.

Zapamiętamy niemalże perfekcyjnych Włochów, którzy swoją grą przyćmili Belgów, Hiszpanów. Po raz kolejny pokazali jak się bronić, ale również jak skutecznie atakować, w odpowiednim momencie. Niemcy zagrali swoje, w półfinale być może zabrakło im szczęścia, a może po prostu nie zrobili wszystkiego aby pokonać Francję, za to mały minus. Zupełnie nieobecni podczas turnieju we Francji byli Szwedzi, Rosjanie, Ukraińcy i przy tych reprezentacjach należy postawić ogromny minus. Chorwaci byli mocni, ale w pewnym momencie trafili na przyszłych Mistrzów Europy, podobnie jak Polska (odsyłam do podsumowania gry „Biało-Czerwonych” autorstwa redaktora Marcina Palucha).

MM


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz