3:0 – takim wynikiem skończyło się
spotkanie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Borussią
Dortmund. Mecz rozegrany w środę 2 kwietnia br. na Santiago Bernabeu w Madrycie
padł łupem gospodarzy, którzy zrobili wielki krok do awansu do półfinału. Tym samym
Hiszpanie zrewanżowali się Niemcom za półfinał poprzedniej edycji Ligi
Mistrzów, w którym lepsza okazała się ekipa z Dortmundu.
Trudno sobie wyobrazić, aby Real roztrwonił
przewagę zdobytą w Madrycie, więc rewanż na Signal Iduna Park wydaje się być
tylko formalnością. Na pewno bardzo bolą dziecinne błędy piłkarzy z Dortmundu,
przez które stracili 3 bramki. Patrząc
jednak na to jakie problemy kadrowe ma Borussia, nie ma co się dziwić że nie są
w stanie rywalizować na równym poziomie z tak świetnie spisującą się w tym
sezonie drużyną Carlo Ancelottiego. W środowy wieczór na murawę wybiegło tylko
4 piłkarzy BVB, którzy grali w podstawowej jedenastce w meczu sprzed roku w
Dortmundzie (4:1 dla gospodarzy). Zabrakło także najważniejszego bohatera
spotkań z Realem, czyli Roberta Lewandowskiego. Polak w tak ważnym meczu musiał
pauzować z powodu żółtych kartek. Wszyscy liczą na jego udany powrót w rewanżu
i powtórkę z tamtego sezonu, kiedy to strzelił 4 bramki w jednym meczu na Signal
Iduna Park.
Takie spotkania jak środowe pokazują
jak ważnym zawodnikiem dla BVB jest Lewandowski. Co prawda ekipa Kloppa
stwarzała sobie sytuacje pod bramką Casillasa, ale brakowało skuteczności i
zawodnika, który wykorzystywałby nadarzające się okazje. Widać, że na razie
Borussia nie jest przygotowana na grę bez swojego najlepszego gracza. Ciężko będzie
zastąpić tak dobrego napastnika, a przecież czasu do jego odejścia do Bayernu
pozostało już bardzo niewiele.
MP

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz