Okazji w tym spotkaniu było jak na lekarstwo. Pomarańczowi grający piątką obrońców skutecznie odpierali ataki rywala. Jedyną sytuację w pierwszym 45 minutach zmarnował Garay, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzył głową nad bramką. Po tej akcji spokojnie przez dobrą godzinę moglibyśmy pozwolić sobie na drzemkę. W swej atrakcyjności ten mecz bardziej przypominał turniej snookera niż pojedynek o finał mundialu. Jeśli mielibyśmy czymś się zachwycać to zdecydowanie postawą obrońców w obu ekipach, którzy okazali się nie do przejścia dla takich gwiazd jak Robben czy Messi. W 75 minucie ciekawie zrobiło się pod bramką Cillessena. Dobrą piłkę do Higuaina zagrał z prawej strony Enzo Perez. Napastnik Napoli trafił jednak tylko w boczną siatkę. W końcówce obudzili się Holendrzy. W pole karne w swoim stylu wpadł Robben, ale jego strzał z ostrego kąta w ostatniej chwili zablokował Mascherano.
Widząc postawę obu zespołów w regulaminowych 90 minutach chyba nikt nie wierzył, że dogrywce może się coś zmienić. W 115 minucie piłkę meczową miał Palacio, lecz argentyński rezerwowy zmarnował okazję uderzając piłkę głową prosto w rękawice Cillessena. Nic już więcej się nie wydarzyło i konkurs rzutów karnych stał się faktem. Oranje rozpoczęli go najgorzej jak mogli. Pierwszą jedenastkę nie wykorzystał Vlaar, którego intencję znakomicie wyczuł Romero. Do grona pechowców dołączył też Sneijder i podopieczni Van Gaala znaleźli się w opałach. Po raz kolejny świetnie zachował się golkiper Albicelestes. Bramkarz Monaco zagrał w sezonie ligowym zaledwie 3 mecze, a mimo to bronił kapitalnie, stając się bohater tego półfinału. Argentyńczycy natomiast strzelali jak natchnieni nie myląc się ani razu, dzięki czemu powalczą w niedzielę o złoto.Messi i spółka nie zachwycają na tym turnieju stylem, ale są konsekwentni i skuteczni w swoich działaniach. W całym spotkaniu mieli więcej z gry, więc zasłużenie awansowali do finału, w którym czeka nas powtórka sprzed 28 i 24 lat. Wtedy w decydującym pojedynku także spotkały się Argentyna i Niemcy. W Meksyku triumfowali ci pierwsi, a we Włoszech die "Nationalelf". W walce o trzecie miejsce zobaczymy rozbitą Brazylię oraz zniesmaczonych Holendrów.
MP

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz