piątek, 4 lipca 2014
Nieważne jak, ważne, że do przodu. Niemcy pierwszym półfinalistą mundialu
Po dość nudnym widowisku Niemcy pokonali Francję 1:0 i jako pierwsi zameldowali się w półfinale Mistrzostw Świata. Podopieczni Joachima Loewa tę sztukę powtórzyli po raz czwarty z rzędu, co nigdy dotąd nie udało się żadnej reprezentacji.
W tym spotkaniu oprócz emocji nie brakowało niczego. Wszystko za sprawą przebiegu tego meczu. Niemcy szybko zdobyli bramkę, a Francuzi nie bardzo wiedzieli, z której strony dobrać się do skóry naszym zachodnim sąsiadom.
Jednak pierwszą dogodną sytuację do zdobycia bramki mieli podopieczni Didiera Deschampsa. Piłkę w pole karne do Benzemy zagrywał Valbuena, a napastnik Realu minimalni chybił oddając strzał z woleja. Niemcy odpowiedzieli błyskawicznie. Po faulu Pogby na Kroosie, ten drugi wykonywał stały fragment na wysokości pola karnego. Posłał futbolówkę głęboko w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Mats Hummels, którego nie dopilnował Varane. W tej sytuacji kapitan "Trójkolorowych" - Hugo Lloris był bez szans. Po tej akcji na forach społecznościowych można było znaleźć kąśliwe uwagi kierowane pod adresem podopiecznych Deschampsa. Paweł Mogielnicki na tweeterze pisał: "A więc Francja nie pobiła rekordu z II wojny światowej. Wtedy dłużej stawiali opór." Trudno nie zgodzić się z opinią pana Pawła, który w dosadny sposób zrecenzował to, co aktualnie działo się na Maracanie. Tymczasem piłkarze obu ekip robili wszystko, aby kompletnie zanudzić widza oglądającego ich poczynania na boisku. W ekipie Francji jedynymi, którzy chcieli grać do przodu byli: Paul Pogba i Patrice Evra, którzy raz po raz swoim zaangażowaniem, starali się pokazać kolegom z boiska, że w tym meczu można jeszcze powalczyć. Najbliżsi wyrównania jeszcze przed przerwą Francuzi byli w 39 minucie, ale Benzema z pięciu metrów trafił wprost w interweniującego Hummelsa.
Od początku drugiej części gry Francuzi przyspieszyli, ale nie stwarzali sobie klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Kiedy już oddawali strzały, to albo mijały one słupki bramki Neuera, albo na wysokości zadania stawał bramkarz Bayernu Monachium. Bliżsi szczęścia byli Niemcy, a dokładnie Andre Schuerrle, który dwukrotnie mógł ustalić wynik tego meczu. Za każdym razem przegrywał rywalizacje z Llorisem.
W tym meczu więcej goli już nie oglądaliśmy, a Niemcy, jak to Niemcy, jak zwykle w strefie medalowej.
DS
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz