Przed rozpoczęciem przedostatniej batalii o ćwierćfinał MŚ,
nie tylko przez dotychczasowe spotkania 1/8, rozsądek nakazał wstrzymywać się
ze wskazywaniem zdecydowanego faworyta tego pojedynku. Niesiona na plecach gwiazd
Xhaki czy Shaqirego Szwajcaria mierzyła się z silnym kolektywem Szwecji i to ci drudzy przypieczętowali skromnym zwycięstwem 1:0 awans do 1/4 rozgrywek w Rosji.
Zawodnicy Trzech Koron to jedna z tych najlepiej poukładanych
w defensywie drużyn tych Mistrzostw Świata, czego odzwierciedleniem był
bezbramkowy remis po pierwszej połowie. Żadna z drużyn nie miała klarownych
sytuacji, które mogli bez problemu zamienić na bramki. Kanonada przestrzelonych
ponad słupki strzałów zaczęła przypominać swego rodzaju wyścig obydwu zespołów.
W 41. minucie meczu zupełnie niepilnowany Ekdal w polu karnym dostał idealną
piłkę od Lustiga, lecz huknął ponad poprzeczkę z sześciu metrów. Ostatnia akcja
w doliczonym czasie gry pierwszej połowy faworyzowała Szwajcarów, jednak nie
można było odnieść wrażenia, że to Sommer miał więcej pracy przez te ponad 45. minut
gry.
W 66. minucie Forsbeg uderzył zza pola karnego, a piłka
wpadła do siatki bramkarza reprezentacji Szwajracii, odbijając się co prawda
jeszcze od nogi Akanji. Po straconym golu Czerwoni Krzyżowcy bardzo mocno
naciskali na broniących się Szwedów, lecz nie przyniosło to wymiernych skutków.
W doliczonym czasie gry mieliśmy kontrowersyjną sytuację, gdyż Lang faulował
Olssona kilkadziesiąt centymetrów przed polem karnym, a sędzia wskazał na
wapno. Po weryfikacji VAR Skomina zmienił decyzję i przyznał rzut wolny
Szwedom. Sommer co prawda odbił potężny strzał Toivonena, ale słoweński arbiter
zakończył spotkanie, dzięki czemu Szwedzi zmierzą się w ćwierćfinale ze
zwycięzcą dzisiejszego wieczornego pojedynku Kolumbią, lub Anglią.
Milena Drozd


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz