wtorek, 3 lipca 2018

Walczyli dzielnie, lecz pocieszenie to marne. O klęsce Kolumbii zdecydowały karne

W ostatnim meczu 1/8 finału XXI Mistrzostw Świata w Rosji Anglia pokonała po rzutach karnych Kolumbię i tym samym uzupełniła grono ćwierćfinalistów tegorocznego mundialu. Zanim doszło, jednak do konkursu "jedenastek", w którym lepiej strzelały Lwy Albionu, wygrywając 4:3, bramki zdążyli zdobyć: Harry Kane dla Anglii i Yerry Mina dla Kolumbii.


Od pierwszych minut można było dostrzec, że będzie to mecz walki. Stanęły na przeciw siebie dwie równe drużyny z identycznymi szansami na końcowy triumf. Być może, dlatego widzieliśmy tak mało składnych akcji, które ograniczały się jedynie do strzału głową Kane'a i uderzania z rzutu wolnego Kierana Trippiera. Obie drużyny bały się zaryzykować, przez co po pierwszej połowie po raz czwarty z rzędu podczas tej fazy turnieju na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

Po zmianie stron przycisnęli Anglicy, co w efekcie przyniosło im rzut karny. W negatywny sposób przypomniał po raz kolejny o sobie Carlos Sanchez, który sprokurował już "jedenastkę" w meczu z Japonią. Tym razem kolumbijski stoper powalił na ziemię Kane'a, a sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość, zdobywając bramkę na 1:0. Zdruzgotanym Kolumbijczykom ciężko było odpowiedzieć na to trafienie. Grali niemrawo i nie stwarzali żadnego zagrożenia w polu karnym rywala. Kiedy wydawało się już, że Anglicy dowiozą zwycięstwo do końca, z rzutu rożnego prosto na głowę Yerry'ego Miny dośrodkował Juan Cuadrado. Rosły obrońca Barcelony wygrał pojedynek w powietrzu i niczym wytrawny snajper skierował piłkę do bramki Jordana Pickforda, krzyżując tym samym plany podopiecznym Southgate'a na triumf w regulaminowych 90-ciu minutach. 

Sędzia zaprosił, więc obie ekipy na dogrywkę. W niej jedyną klarowną sytuację- po okresie optycznej przewagi Los Cafeteros- wykreowali sobie Anglicy. Bliski szczęścia po strzale z ostrego kąta był Danny Rose, ale futbolówka minimalnie przeleciała obok lewego słupka bramki. Do wyłonienia ćwierćfinalisty po raz trzeci na tegorocznym mundialu potrzebna była seria rzutów karnych. W niej lepsi okazali się Anglicy, którzy pomylili się tylko raz, za sprawą Jordana Hendersona, wygrywając 4:3. Czarnymi owcami drużyny z Ameryki Południowej zostali natomiast: Mateus Uribe i Carlos Bacca.

Lwy Albionu po dwudziestu dwóch latach przełamali złą passę konkursów "jedenastek" i awansowali do ćwierćfinału, w którym zmierzą się ze Szwecją.

                                                                                                    Marcin Paluch


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz