W hitowym spotkaniu półfinału XXI Mistrzostw Świata w Rosji Francja pokonała w St. Petersburgu Belgię 1:0. Bramkę na wagę awansu do finału mundialu zdobył Samuel Umtiti.
Obie drużyny zaczęły mecz bardzo ostrożnie, zdając sobie sprawę o jaką stawkę toczona jest gra. Walka toczyła się głównie w środkowej części boiska, ale mimo tego nie brakowało sytuacji bramkowych. W 16. minucie niebezpieczny strzał oddał Eden Hazard, ale piłka przeleciała obok słupka. Chwilę później futbolówkę tuż za polem karnym zebrał Toby Alderweireld i długo się nie zastanawiając huknął na bramkę Hugo Llorisa. Golkiper Trójkolorowych popisał się kapitalną interwencją i wynik ciągle pozostawał taki sam. Jeszcze lepszą obronę zaprezentował w 40. minucie Thibaut Courtois, kiedy zatrzymał w sytuacji sam na sam Benjamina Pavarda. Prawy obrońca VFB Stuttgart zmarnował najlepszą jak do tej pory okazję i do przerwy było 0:0.
Co się nie udało w końcówce pierwszej połowy, powiodło się na początku drugiej. W 51. minucie z rzutu różnego dośrodkował Antoine Griezmann, a najlepiej w powietrzu zachował się Umtiti, ładując piłkę głową do bramki. Sześć minut później Francja powinna podwyższyć prowadzenie. Genialne, finezyjne dogranie Kyliana Mbappe zmarnował, jednak Olivier Giroud, którego strzał z najbliższej odległości zablokował Mousa Dembele. Czerwone Diabły wyraźnie przygnębione przebiegiem spotkania nie potrafiły w żaden sposób zagrozić bramce Llorisa. Najlepszą szansę na wyrównanie stworzyły w 65. minucie. Wtedy mocne, niebezpieczne uderzenie głową oddał Marouane Fellaini, ale piłka minimalnie minęła lewy słupek. Ze strony belgijskiej brakowało konkretów, ciężko było im się dostać w pole karne rywala, wzorowo strzeżonego przez dobrze ustawioną linię obronną na czele z Raphaelem Varanem. Podopieczni Martineza ograniczali się jedynie do rozpaczliwym centr i indywidualnych zrywów Hazarda, który bez wsparcia kolegów nie mógł rozwinąć skrzydeł. Słabe zawody rozegrał również Kevin de Bruyne, często tracąc piłkę w środku boiska. Trójkolorowi z kolei czekali na ruch rywala, nastawiając się na grę z kontry. Taka taktyka mogła w samej końcówce spotkania zabrać nadzieje Belgom, gdyby nie znakomita postawa w bramce Courtois, który zatrzymał w stuprocentowych sytuacjach Griezmanna i Tolisso. Do ostatniego gwizdka arbitra nic już się nie zmieniło.
Tym samym Francuzi po raz trzeci w historii zameldowali się w finale mistrzostw świata, w którym zmierzą się ze zwycięzcą pary Chorwacja-Anglia. Belgom pozostaje walka o brązowy medal, którym z całą pewnością nie pogardzą.
Marcin Paluch


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz