W 1/8 finału zakończyła się przygoda Urugwaju na mistrzostwach świata. Podopieczni Oscara Tabareza przegrali z Kolumbią 0:2 i pożegnali się z turniejem. Znowu świetną formę zaprezentował strzelec dwóch bramek w tym spotkaniu James Rodriguez.
Śmielej to spotkanie zaczęli Kolumbijczycy, którzy narzucili własny styl gry. Urusi przyjęli taktykę podobną do tej, jaką stosowali Włosi właśnie w pojedynku z nimi. Zostali jednak skarceni szybciej niż Italia, bo już w 28 minucie. Głęboko cofnięta defensywa nie zdążyła zablokować kapitalnego strzału Rodrigueza z dystansu. Pomocnik Monaco zdobył jak dotąd prawdopodobnie najpiękniejszego gola na tym turnieju. Przyjął piłkę klatką piersiową, uderzył z powietrza i nie dał szans bramkarzowi. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce.
Jedyną w tej części gry akcję ofensywną wymagającą uwagi Urugwajczycy przeprowadzili w 39 minucie. Po mocnym strzale Gonzaleza sędzia odgwizdał spalonego, na którym znajdował się absorbujący uwagę golkipera Cavani.
5 minut po zmianie stron Celestes musieli przyjąć kolejny cios. Piękną zespołową akcją popisali się Los Cafeteros. Idealna centra z lewej strony trafiła na głowę Cuadrado. Skrzydłowy Fiorentiny zgrał do środka do niepilnowanego Rodrigueza, który bez żadnych kłopotów po raz piąty w tym turnieju wpisał się na listę strzelców.
Po tej bramce odważniej zaatakowali Urugwajczycy. Potężną bombą zza pola karnego poczęstował bramkarza Cristian Rodriguez. Ospina był jednak na posterunku podobnie jak w sytuacji sam na sam w jakiej znalazł trochę przypadkowo z kolumbijskim golkiperem Maxi Pereira.
Czas upływał, a podopieczni Tabareza mieli coraz mniejszą nadzieję na odrobienie dwubramkowej straty. Ostatecznie prysła ona wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra. Kolumbia zasłużenie awansowała do ćwierćfinału, w którym zmierzy się z Brazylią. Piłkarze Pekermana na pewno w tym pojedynku nie stoją na straconej pozycji i są w stanie pokusić się o niespodziankę. Wydaje się, że wyglądają lepiej niż gospodarze zarówno w defensywie jak i w ofensywie.
Celestes kompletnie nie poradzili sobie bez swojej gwiazdy Luisa Suareza, który ten mecz oglądał przed telewizorem już w swojej ojczyźnie. Wszystko za sprawą surowej kary nałożonej przez FIFA, na mocy której urugwajski napastnik pożegna się z futbolem aż na cztery miesiące i nie może nawet dopingować swojej drużyny z trybun.
MP


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz