czwartek, 26 czerwca 2014

Jankesi awansowali bez pomocy Niemców

  Ulewnym deszczem przywitało Recife ekipę USA i Niemców. Padało tam przez cały dzień i nie inaczej było podczas meczu. W tych trudnych warunków lepiej sobie poradzili podopieczni Joachima Loewa, wygrywając 1:0. Jedyną bramkę w spotkaniu zdobył Thomas Mueller.


  Zarówno Jankesi jak i nasi zachodni sąsiedzi mieli przed tym meczem 3 punkty przewagi nad Ghaną i Portugalią. Jak więc nie trudno obliczyć remis w ich bezpośrednim pojedynku dałby awans obu drużynom. Dlatego wskazane były obawy o to, że selekcjoner Amerykanów Juergen Klismann może umówić się z Loewem właśnie na taki wynik. W końcu razem prowadzili kadrę Niemiec na mundialu w 2006 roku. Loew był wtedy asystentem Klismanna.

Takie wrażenie można było odnieść, widząc poczynania zespołów w pierwszej połowie. Z boiska krótko mówiąc wiało nudą. Bardziej to przypominało mecz towarzyski, a nie walkę o stawkę. Jedyną okazję wartą komentarza nie wykorzystał Podolski.

Wszystko zmieniło się po przerwie. W 55 minucie głową uderzył Mertesacker, kapitalnym refleksem popisał się Howard, jednak po jego interwencji piłka jak magnes trafiła prosto pod nogi Muellera. Ten huknął jak z armaty z 16 metrów i nie dał tym razem żadnych szans bramkarzowi.
Jankesi znając pewnie wynik  meczu Portugalii z Ghaną nie kwapili się z odrabianiem strat. Zryw nastąpił dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy świetne sytuacje zmarnowali Bedoya i Dempsey.

   Obie drużyny pokazały, że w żadne układy nie mają zamiaru wchodzić, co zasługuje na uznanie. Jednak kto wie, jak ten mecz by się potoczył, gdyby Ghana wyszła na prowadzenie. Ekipa Loewa z 7 punktami utrzymała miejsce na czele tabeli. Amerykanie, mimo porażki również mogą świętować awans. Wszystko dzięki lepszemu bilansowi bramek w stosunku do Portugalii.

                                                                                                                                              MP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz