poniedziałek, 23 czerwca 2014

Król oficjalnie abdykował, mistrz świata godnie żegna się z mundialem

    Hiszpania w swoim ostatnim spotkaniu na Mistrzostwach Świata w Brazylii pokonała Australię 3:0. Bramkarza rywali przechytrzyli David Villa, Fernando Torres i Juan Mata. Był to klasyczny mecz o pietruszkę, ponieważ obie drużyny już wcześniej straciły szansę na wyjście z grupy.


   Od pierwszego gwizdka widać było, że stawka tego spotkania nie jest wysoka. Hiszpanie grali
spokojnie i nie bardzo im zależało, żeby śmielej zaatakować. Dopiero w 36 minucie mieliśmy okazję zobaczyć prawdziwą próbkę możliwość La Roja. Idealnie w tempo prostopadle do Juanfrana podał Iniesta. Prawy obrońca Atletico Madryt dobiegł do linii końcowej boiska i zagrał do środka. Tam znakomicie odnalazł się David Villa i popisując się finezyjną sztuczką techniczną dał prowadzenie swojej drużynie.

Po przerwie nie działo się praktycznie nic. Hiszpanie zadowoleni z prowadzenia chyba myślami byli już na wakacjach. Nie potrafili wykreować sobie żadnej sytuacji albo inaczej, nie mieli na to ochoty, aż do 69 minuty. Wtedy kolejnym genialnym prostopadłym podaniem popisał się Iniesta. Sam na sam z bramkarzem dzięki temu znalazł się Torres i podwyższył na 2:0. Dzieła zniszczenia dopełnił Juan Mata, który po świetnym zgraniu Fabregasa stanął oko w oko z Ryanem i pewnym strzałem między nogami golkipera ustalił wynik spotkania na 3:0.
   Australijczyków nie stać było na stworzenie sobie żadnej stuprocentowej sytuacji. Grali ospale, zupełnie inaczej aniżeli w dwóch pierwszych meczach, kiedy zachwycali swoją determinacja i wolą walki. Bez swojego lidera Cahilla zawieszonego za żółte kartki byli kompletnie bezsilni. La Roja natomiast miłym akcentem zakończyła swoje zmagania na tym turnieju. Hiszpańska tiki-taka odpaliła za późno. Trudno ocenić na przestrzeni tych trzech spotkań czego zabrakło w ich grze. Być może trochę szczęścia, lepszej skuteczności, a może po prostu mobilizacji i zaangażowania. Przecież wygrali już wszystko co było do wygrania w reprezentacji. Kończy się pewna epoka, ale zaczyna następna. Już 13 lipca na Maracanie poznamy nowego mistrza świata, a Hiszpanie obejrzą to tylko w swoich telewizorach. La Roja zamiast Pucharu Świata będzie mogła zabrać do domu ewentualnie paczkę dobrej brazylijskiej kawy.....

                                                                                                                                         MP
   
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz