poniedziałek, 23 czerwca 2014

Jeszcze Portugalia nie zginęła


  Silvestre Varela - tak nazywa się bohater Portugalii, który w 90+5 minucie zdobył bramkę na 2:2 w meczu z USA. To trafienie podtrzymało gasnącą nadzieję Portugalczyków na wyjście z grupy i jednocześnie sprowadziło na ziemię Amerykanów, którzy byliby już pewni awansu.


  Spotkanie świetnie rozpoczęli podopieczni Paulo Bento. Już w 5 minucie w polu karnym skiksował stoper Cameron. Po jego wybiciu piłka trafiła prosto pod nogi Naniego, który pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Howarda. Później można było odnieść wrażenie, że selekcjonerem Portugalii jest Jose Mourinho. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego całkowicie skupili się na defensywie, mając nadzieję, że jeden gol wystarczy do zwycięstwa. Amerykanie stwarzali coraz groźniejsze sytuacje, jednak byli nieskuteczni. Końcówka pierwszej połowy należała do Seleção das Quinas. Najpierw w słupek uderzył Nani, a potem dobitkę Edera obronił Howard.

10 minut po zmianie stron znakomitej sytuacji nie wykorzystał Bradley, który z bliskiej odległości uderzył na bramkę strzeżoną już tylko przez obrońcę Costę. Portugalski stoper stojąc na linii bramkowej zablokował strzał. Gol dla Amerykanów wisiał w powietrzu i już w 64 minucie po kapitalnym uderzeniu z dystansu Jonesa padło wyrównanie. 10 minut przed końcem kolejną ładną składną akcję przeprowadzili Jankesi. Miękką wrzutkę do niepilnowanego Dempseya posłał Zusi. Piłkarz Seattle oddał nietypowy strzał brzuchem i niespodziewanie na prowadzenie wyszli gracze Jurgena Klinsmanna.

Kiedy Amerykanie zaczęli już świętować awans do fazy pucharowej, akcję ostatniej szansy rozpoczął Ronaldo. Snajper Realu Madryt  doskonale zacentrował z prawej strony prosto na głowę wprowadzonego z ławki Vareli. Takiej okazji nie można było zmarnować i remis stał się faktem.

   Piłkarze Paulo Bento nadal pozostają w grze o awans. W następnym meczu muszą pokonać Ghanę i liczyć na bezkompromisowy wynik w spotkaniu Niemcy - USA. Jeśli ten pojedynek zakończy się remisem, Portugalczycy będą mogli wynająć razem z Anglikami i Hiszpanami wspólny czarter i wrócić do domu z kwitkiem.
                                                                                                                                    MP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz