Minimalne zwycięstwo, ale zwycięstwo - tak można podsumować dzisiejszy występ reprezentacji Belgii. Czerwone Diabły pokonały Algierię 2:1, chociaż przez większą część meczu to piłkarze z Afryki prowadzili, po bramce z rzutu karnego Feghouliego. Belgom udało się jednak przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, a pomogli w tym rezerwowi Fellaini i Mertens.
W pierwszej połowie mecz był bardzo wyrównany. Jedyna ofensywna akcja Algierczyków w 25 minucie zmusiła Vertonghena do faulu w polu karnym. Z jedenastu metrów trafił sam poszkodowany Feghouli. Belgia próbowała straty odrobić, jednak świetnie spisująca się defensywa Lisów Pustyni pozwalała tylko na strzały z dystansu, które nie przynosiły żadnych efektów.
Zmiany wprowadzone w drugich 45 minutach przez Marca Wilmotsa zmieniły obraz gry. Czerwone Diabły zaczęły stwarzać sobie coraz lepsze sytuacje. W 66 minucie jedną z takich okazji zmarnował młodziutki napastnik Origi, ale już 4 minuty później padło wyrównanie. Z lewej strony precyzyjnie zacentrował De Bruyne. Piłka trafiła prosto na głową Fellainiego i od poprzeczki wpadła do siatki.
10 minut przed końcem Belgowie po doskonale przeprowadzonej kontrze objęli prowadzenie, którego już nie oddali. Świetnie z lewej strony do niepilnowanego Mertensa zagrał Hazard. Piłkarz Napoli pewnym uderzeniem pokonał algierskiego golkipera.
Belgom szczęśliwie udało się uciec spod topora. Mający pełnić rolę czarnego konia podopieczni Marca Wilmotsa byli w tym meczu skazywani na sukces. Algierczycy jednak, prezentując swoje nieprzeciętne umiejętności, sprawili spore problemy rywalom i udowodnili, że nie przez przypadek znaleźli się na tym turnieju.
MP


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz