sobota, 11 czerwca 2016

Oszukać przeznaczenie

 

   0:2 z Koreą Południową (mundial 2002), 0:2 z Ekwadorem (mundial 2006), 0:2 z Niemcami (Euro 2008), 1:1 z Grecją (Euro 2012), tak przedstawiają się wyniki inauguracyjnych spotkań polskiej reprezentacji na turniejach rangi mistrzowskiej w XXI wieku. Przed każdą imprezą były wielkie nadzieje, wielkie marzenia, wielkie plany, a potem wielka klapa. Czy tak będzie i tym razem?



    Swój pierwszy mecz na francuskim Euro Polacy rozegrają już dziś o 18.00 z Irlandią Północną. Rywal z niższej europejskiej półki, ale niezwykle wymagający, solidny i waleczny. W końcu w swojej grupie eliminacyjnej zajęli pierwsze miejsce przed Rumunami, Węgrami i Grekami. Mimo tego to biało-czerwoni są zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Jakakolwiek strata punktu z Wyspiarzami może oznaczać dla nas koniec turnieju. Może, ale nie musi. W końcu zostają jeszcze dwa spotkania. Z reguły nie najlepiej wspominamy inauguracyjne mecze Polaków. Czy mamy podstawy sądzić, że teraz to się zmieni? Oczywiście, że tak.

Selekcjoner- mentor
Po pierwsze trener, w którym piłkarze zawsze mają oparcie i mogą liczyć na pomoc i podpowiedzi, choć na pewno nie jest on dobrym wujkiem. Doskonały zmysł analityczny, perfekcjonista ze świetnym nosem do piłkarzy, których powołuje, do sztabu, którym kieruje, do ludzi, którzy go otaczają. To właśnie Adam Nawałka z drobną pomocą trenera Tereka Groznego wpadł na pomysł, aby ustawić nieobecnego we Francji Macieja Rybusa na lewej obronie. To on "wynalazł" Arkadiusza Milika i poniekąd przez to potrafił wykorzystać niemalże pełny potencjał Lewandowskiego. Może się uda...

Tego jeszcze nie grali
Kadra, którą na Euro zabrał Adam Nawałka jest uważana za najlepszą w tym wieku. Trudno się z tym nie zgodzić. Narzekamy na kontuzje Rybusa, Wszołka, czy Grosickiego, bo fakt to duży problem. Jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że żaden wcześniej selekcjoner nie miał takiego komfortu przy wyborze 23-ech piłkarzy na turniej. Zarówno u Engela, Janasa, czy Beenhakkera kłopot stanowiło nie tylko obsadzenie newralgicznych pozycji, na które ciężko było znaleźć piłkarza, także podczas eliminacji. Dochodziły też problemy z regularną grą w klubach czołowych zawodników. Teraz jest zupełnie inaczej. Większość kadrowiczów to gracze podstawowi w swoich zespołach. Część z nich stanowi ważne ogniwo klubowego łańcucha. Taka sytuacja miała też miejsce na Euro 2012, z tym, że Franciszek Smuda nie miał do dyspozycji wtedy Grzegorza Krychowiaka, czyli płuc reprezentacji i lidera w środku pola. Może się uda...

Snajperów 2-óch
Poprzednicy Nawałki mieli również inne zmartwienia. Napastnicy, którzy odgrywali czołowe role w eliminacjach i strzelali mnóstwo bramek, przepadali gdzieś w otchłań boiskowej ławki rezerwowych i na turniej przyjeżdżali kompletnie bez formy. Nie bardzo mieli ją gdzie wykuwać, przez co reprezentacja nie posiadała nawet napastnika numer jeden  Tego typu problemy omijają obecnie panującego selekcjonera do tego stopnia, że wszyscy zastanawiali się kto będzie atakującym numer... trzy. Dwóch znakomitych już mamy. Mowa oczywiście o Robercie Lewandowskim i Arkadiuszu Miliku. Pierwszy z nich został królem strzelców Bundesligi, drugi trafiał do siatki w tym sezonie ligi holenderskiej ponad 20 razy. Obaj są bardzo kreatywni i nawzajem się uzupełniają. Taki układ powoduje, że pilnowanie wyłącznie Lewego przez obrońców, może skończyć się dla rywala tragicznie. Może się uda...

Wykorzystać fatum
Zostawmy już mecz inauguracyjny i przejdźmy do pojedynku z Niemcami. Nasi zachodni sąsiedzi to drużyna turniejowa, która jak maszyna idzie przez kolejne spotkania imprez rangi mistrzowskiej. Ta maszyna w pewnym momencie, jednak się zaciera, lecz tylko przez chwilę i potem dalej sunie, rozjeżdżając kolejnych przeciwników. Taki moment ma zazwyczaj miejsce w drugim spotkaniu fazy grupowej. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Choćby ostatni mundial w Brazylii i remis 2:2 z Ghaną, mundial w RPA i porażka z Serbią 0:1, Euro 2008 i porażka z Chorwacją 1:2. Można powiedzieć, że nad Niemcami wisi złe fatum drugiego meczu. Los chciał, że ten drugi mecz zagrają właśnie z reprezentacją Polski. Wykorzystajmy to. Może się uda...

    W całym tym zamieszaniu medialnym i euforii przed występem Polaków na Euro 2016, warto zachować zdrowy rozsądek. W naszych dwóch jak dotąd występach na mistrzostwach Europy nie wygraliśmy jeszcze żadnego spotkania. No właśnie jeszcze, bo najlepsza okazja, żeby to zmienić już dzisiaj. Warto, jednak pamiętać, że oprócz punktów ważne jest też zaangażowanie i walka. Biało-czerwoni, zróbcie wszystko, aby nie przynieść nam Polakom wstydu i rozczarowania. Wynagrodźcie nam tę wiarę, którą pokładają w Was kibice i Lecha Poznań i Legii Warszawa i Śląska Wrocław, dopingujący i stojący obok siebie ramię w ramię, bez podziału na klubowe barwy, niebieskie czy zielone, bo dla nich teraz najbardziej znaczące kolory to biel i czerwień. Do boju biało-czerwoni. Może się uda... w końcu oszukać przeznaczenie.


                                                                                                                                                     MP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz