niedziela, 19 czerwca 2016

Samobój i karny, a mecz trochę marny


Islandia zremisowała z Węgrami 1:1 na Stade Velodrome. Mecz walki trzymał w napięciu do ostatnich sekund, a sam wynik należy określić jako adekwatny do tego co pokazali piłkarze obu drużyn. Strzelali tylko Islandczycy. Sigurdsson z rzutu karnego i Saevarsson do własnej bramki.


Wyrównanego starcia należało się spodziewać na Stade Velodrome i faktycznie od pierwszej minuty widać było, że żadna z reprezentacji nie powinna w tym meczu osiągnąć wyraźnej przewagi. Po kwadransie gry odnotowaliśmy dwa strzały głową, najpierw próbował Islandczyk Boedvarsson, a później Węgier Dzsudzsak. Zarówno jeden jak i drugi strzał pozostawiał wiele do życzenia. Zdecydowanie groźniej było w 31. minucie kiedy to już w polu karnym walkę o piłkę z węgierskim defensorem wygrał Gudmundsson i o mały włos nie zaskoczył Kiraly’ego. Kilka minut później zagotowało się po raz kolejny w szesnastce Węgier. Fatalnie zachował się bramkarz i wszystko zakończyło się decyzją sędziego o przyznaniu rzutu karnego. Do piłki podszedł Sigurdsson i pewnym strzałem wyprowadził Islandię na prowadzenie.

Druga część gry przebiegała pod dyktando goniących wynik. Widać było, że Węgrom zależy na doprowadzeniu do remisu i raz po raz zbliżali się w pobliże bramki Halldorssona. W 67. minucie na boisku pojawił się gracz Legii Warszawa, reprezentujący kadrę Węgier i jak się później okazało dzięki jego zagraniu obejrzeliśmy drugą bramkę w Marsylii. Znakomitą wymianę podań zaprezentowali piłkarze Bernda Storcka, w polu karnym futbolówkę otrzymał Nikolic i po jego zagraniu niefortunnie wbił ją do własnej bramki Saevarsson. Patrząc na przebieg całego meczu i gonitwę Węgrów, wynik 1:1 był sprawiedliwym rozstrzygnięciem. W doliczonym czasie gry mogli to jeszcze zmienić Islandczycy, ale źle wykonali rzut wolny z 16. metrów.

MM   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz