czwartek, 23 czerwca 2016

Smutne pożegnanie Ibry, Szwecja słaba jak nigdy...

  

   W swoim meczu o wszystko Szwecja uległa w Nicei Belgii 0:1, przez co na dobre wyleciała za burtę turnieju. Jedyną bramkę spotkania strzelił Radja Nainggolan. 


  Od początku meczu widać było komu bardziej zależy na zwycięstwie. Już w 5. minucie szwedzkich kibiców mógł uszczęśliwić Marcus Berg, który najlepiej odnalazł w zamieszaniu w polu karnym, lecz z najbliższej odległości trafił tylko w bramkarza. Szwedzi grali, Szwedzi się starali, lecz brakowało im argumentów w ataku. Niewiele zabrakło, a do szatni schodziliby z ciężarem straconej bramki, kiedy niewiele pomylił się Thomas Meunier, uderzając piłkę głową obok lewego słupka. 

Druga część gry znów zaczęła się pod dyktando Trzech Koron. Podopieczni Erika Hamrena byli lepiej zorganizowani w środku pola i często wymieniali podania w okolicach "szesnastki" rywali. W ich poczynaniach brakowało, jednak konkretów. Tego problemu nie mieli Belgowie. W 66. minucie  niebezpieczny strzał oddał Kevin de Bruyne, jednak znakomicie interweniował Andreas Isaksson, podobnie jak w sytuacji Romelu Lukaku, który wyszedł sam na sam ze szwedzkim golkiperem. 6 minut później po jednym z wielu kontrataków, doświadczony bramkarz musiał już uznać wyższość  Nainggolana. Pomocnik Romy trafił do siatki po pięknym, finezyjnym strzale z dystansu. Chwilę potem rozbrzmiał ostatni gwizdek arbitra, sygnalizujący koniec marzeń Szwedów o wyjściu z grupy. 

  W kiepskim stylu z reprezentacją pożegnał się Zlatan Ibrahimovic, dla którego delikatnie mówiąc nie był to turniej życia. Ibra postanowił po mistrzostwach Europy zakończyć przygodę z kadrą. Belgowie, dzięki tej wygranej awansowali z drugiego miejsca i w 1/8 finału zmierzą się z rewelacyjnymi Węgrami.

MP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz