czwartek, 30 czerwca 2016
Węgrzy rozstrzelani w Tuluzie! Belgowie gromią na luzie
Wysoką wygraną Belgów zakończył się ostatni niedzielny mecz 1/8 finału mistrzostw Europy we Francji. Czerwone Diabły pokonały Węgrów 4:0, a bramki dla nich strzelali kolejno: Toby Alderweireld, Michy Batshuayi, Eden Hazard i Yannick Ferreira Carrasco.
Od pierwszych minut można było dostrzec kto w tym meczu będzie rozdawał karty. W 10. minucie idealnie na głowę Alderweirelda zagrał z rzutu wolnego Kevin de Bruyne. Stoper Tottenhamu Hotspur przymierzył nie do obrony i Belgia szybko objęła prowadzenie. Po tym golu taktyka obu zespołów nie uległa zmianie. Węgrzy dalej rozpaczliwie się bronili, a Belgowie robili swoje i niewiele zabrakło, a ich przewaga przed przerwą byłaby bardziej pokaźna. Swoich sił próbowali między innymi: Kevin de Bruyne i Dries Mertens, jednak za każdym razem czujny w bramce był Gabor Kiraly.
Druga połowa toczyła się niezmiennie pod dyktando Czerwonych Diabłów. Już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry niebezpieczny strzał oddał Hazard, jednak kapitalną paradą popisał się golkiper Węgrów. Podopieczni Bernda Storcka ograniczali się głównie do strzałów z dystansu. Kiedy zauważyli, że tego typu prostymi środkami nie zdołają zaskoczyć belgijskiego bramkarza, postanowili zaatakować śmielej. To mogło przynieść skutek 20 minut przed końcem spotkania, gdy bezpańską piłkę po rzucie wolnym z prawej strony pola karnego przejął Roland Juhasz. Środkowy obrońca, jednak chybił minimalnie obok słupka. Węgrzy, marząc o wyrównaniu musieli się otworzyć. To była woda na młyn dla podopiecznych Marca Wilmotsa. Szybcy jak błyskawica belgijscy piłkarze w ciągu dwunastu ostatnich minut wyprowadzili trzy nokautujące ciosy, po których Węgrzy już się nie podnieśli. Najpierw po idealnym podaniu Hazarda swoją szansę wykorzystał Batshuayi, następnie najlepszy na boisku skrzydłowy Chelsea Londyn do asysty dołożył gola po uderzeniu z krawędzi pola karnego, a dzieła zniszczenia po prostopadłym podaniu Radjy Nainggolana dokonał Yannick Ferreira Carrasco.
Węgrzy w kiepskim stylu pożegnali się z turniejem, ale mimo tego ze swojego występu we Francji mogą być zadowoleni. Belgowie bez większego wysiłku awansowali do ćwierćfinału, gdzie czeka ich ciężki pojedynek z rozpędzoną Walią.
MP
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz