W swoim ostatnim jak się później okazało meczu na mistrzostwach świata w Rosji Serbia przegrała z Brazylią 0:2. Bilety na samolot powrotny do swojej ojczyzny wydrukowali Orłom: Paulinho i Thiago Silva.
W pierwszej połowie zdecydowanie przeważali Brazylijczycy. Dobrze poruszali się po boisku, dużo widzieli i często posyłali piłkę w wolne przestrzenie do mądrze ustawionych i aktywnych w ofensywie kolegów z drużyny. W 25. minucie kapitalnie w polu karnym rywali znalazł się Neymar, ale jego potężną bombę sparował instynktownie serbski bramkarz. Cztery minuty później Vladimira Stojkovica wyręczył obrońca, blokując niebezpieczne uderzenie z niewielkiej odległości od bramki Gabriela Jesusa. Canarinhos kontrolowali przebieg wydarzeń i na niewiele pozwalali Orłom. Swoją przewagę udokumentowali dziesięć minut przed zmianą stron. Genialne zagranie z głębi pola posłał Coutinho, a jeszcze lepiej wykończył je Paulinho, lobując rozpaczliwie interweniującego golkipera rywali.
Po przerwie przycisnęli Serbowie. W 61. minucie dośrodkowanie z prawej strony Antonio Rukavinii odbija Alisson, ale tak niefortunnie, że piłka spada prosto na głowę Aleksandara Mitrovica. Ten, jednak trafia prosto w obrońce. Chwilę później ponownie próbował napastnik Newcastle United, lecz tym razem dobrze zareagował golkiper Canarinhos. Okres dobrej gry Serbów zakończył się w 68. minucie. Wtedy to, z rzutu rożnego zacentrował Neymar, a najlepiej w polu karnym zachował się Thiago Silva, zdobywając bramkę po strzale głową. Ten cios okazał się powalający dla podopiecznych Krstajica i tylko kapitalne interwencje Stojkovica w sytuacjach sam na sam z Neymarem w samej końcówce meczu uchroniły Serbów od kompromitacji.
Porażka w tym spotkaniu oznaczała dla Serbów pożegnanie z turniejem i tak też się stało. Brazylijczycy z kolei nie poszli w ślady Niemców i inkasując trzy punkty nie tylko awansują do następnej rundy, ale nawet wygrywają grupę E. W 1/8 finału zmierzą się z Meksykanami.
Marcin Paluch


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz