środa, 20 czerwca 2018

Ich gra cieszyła oko. Niestety odpadli, żegnamy Maroko!


Druga kolejka rywalizacji w Grupie B, skojarzyła ze sobą reprezentacje Portugalii i Maroko. Podopieczni Fernando Santosa szczęśliwie pokonali zespół z Afryki, a strzelcem bramki na wagę trzech punktów był Cristiano Ronaldo. Mecz odbył się na Łużnikach w Moskwie. 



Już na początku spotkania groźną centrę w pole karne posłali Marokańczycy, a piłka po strzale głową Boutaiba przeleciała nad poprzeczką portugalskiej bramki. Trzy minuty później Cristiano Ronaldo pokazał rywalom jak należy strzelać głową. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, szczupaczek i 1:0 dla Mistrzów Europy. W 9. minucie mogło być 2:0. Znów strzelał Ronaldo, jednak tuż obok bramki. Chwilę później Boussoufa przedłużył dośrodkowanie Dirara i Portugalczycy mogli mówić o sporym szczęściu. Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa szczęścia szukał Benatia, ale jego strzał wyłapał Rui Patricio. Trzeba przyznać, że pierwsze minuty tego meczu były bardzo emocjonujące. Kolejne minuty przyniosły dużo walki w środku pola i co jakiś czas wypady w okolice pola karnego. Próbowali jedni i drudzy, jednak wynik się nie zmieniał. W 31. minucie znów mocniej zabiło serce kibicom Maroko. Rzut wolny z 20 metrów wykonywał Cristiano Ronaldo, jednak tym razem w mur. W 39. minucie meczu "setkę" zmarnował Guedes, który w pojedynku oko w oko z golkiperem Maroko okazał się słabszy od El Kajouil. Minutę przed upływem doliczonego czasu gry groźną centrę w pole karne Portugalii posłał Zyiech, przedłużył Belhanda i znów zabrakło centymetrów. Do przerwy 1:0 dla podopiecznych Fernando Santosa, ale ekipa z Afryki walczyła jak równy z równym.

Marokańczycy dzielnie walczyli z Portugalią.
Pierwsza groźna akcja w drugiej połowy była dziełem Portugalczyków. Było gorąco, choć najpierw skiksował Guedes, a później przestrzelił Ronaldo. Piłka poszybowała tak wysoko, że nawet nie zmieściłaby się między słupkami bramki do rugby. W 57. minucie powinno być 1:1, ale kapitalną interwencją popisał się Rui Patricio, który zatrzymał Belhandę. Chwilę później piłka spadła pod nogi Benatii, środkowy obrońca Maroko odnalazł się w polu karnym Patricio, ale fatalnie chybił. Kolejne minuty upływały, Maroko próbowało, nieznacznie częściej utrzymywali się przy piłce, stwarzali więcej okazji, ale portugalska bramka była niczym zaczarowana. W 78. minucie kolejna dobra centra Zyiecha, strzelał Benatia, jednak znów kapitan Maroko nie miał szczęścia. W jednej z ostatnich akcji meczów strzelała Amrabat, a piłkę zablokował Pepe. Chwilę później kolejną dogodną sytuację zmarnował Medhi Benatia i mecz zakończył się szczęśliwym zwycięstwem Mistrzów Europy.


Damian Serwicki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz