W ostatnim meczu grupy C Peru pokonało Australię 2:0. Ten wynik pozwolił podopiecznym Ricardo Gareci zająć trzecie miejsce w grupie. Obie reprezentacje spotkał więc ten sam los - powrót do domu po trzech meczach na Mundialu.
Pierwsza groźna okazja miała miejsce w 7. minucie meczu. Na strzał z ostrego kąta zdecydował się Rogić, a piłka padła łupem Gallese. Dziesięć minut później odpowiedzieli Peruwiańczycy. Ci byli bezlitośni. Guerrero dostał piłkę na lewej stronie, przerzucił na prawą wprost do Carillo, a skrzydłowy Peru nie dał żadnych szans Ryanowi. W 27. minucie znów w roli głównej Gallese. Tym razem golkiper z Ameryki Południowej odbił piłkę po uderzeniu Rogicia. Osiem minut później znów było gorąco pod peruwiańską bramką. Kruse posłał piłkę w pole karne, z którą minął się Leckie. Kolejne minuty upływały monotonnie, Peru broniło korzystnego rezultatu, a Australia nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Gallese.
Pięć minut po wznowieniu gry Peru prowadziło już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Guerrero, a przy bramce napastnika z Ameryki Południowej, nie popisał się kapitan Australii - Mile Jedinak. Ten gol spowodował, że podopieczni Ricardo Gareci mogli grać bardziej zachowawczo i niestety dla widowiska, korzystali z tego prawa do ostatniej minuty meczu. Australijczycy rzadko gościli pod ich polem karnym. W 67. minucie strzał sprzed pola karnego oddał Arzani, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Na dziewięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry zaatakowali Peruwiańczycy. Strzelał Flores, a piłka odbiła się od słupka. Socceroos w dalszym ciągu bili głową w mur i raz po raz byli blokowani przez rywali. Peru spokojnie dotrwało do ostatniego gwizdka i w meczu o honor pokonali Australię 2:0. Dla podopiecznych Gareci było to pierwsze zwycięstwo na Mundialu od 40 lat. Jak się później okazało w tym meczu zagrały ekipy, które podzieliły wzajemnie swój los i pojechały do domu. Dalej zagra Francja i Dania.Damian Serwicki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz