czwartek, 28 czerwca 2018

Zwycięstwo na otarcie łez, dla Japonii zbawienne Fair Play.



Wracamy do domu z honorowym zwycięstwem nad Japonią, która mimo to awansowała do 1/8 finału z drugiego miejsca grupy H. Przystawiliśmy chusteczkę do oczu, ukoiliśmy głębokie rany, ale jutro możemy obudzić się już w innej rzeczywistości.


Godzinę przed rozpoczęciem spotkania trener reprezentacji Polski zaskoczył przede wszystkim zestawieniem linii defensywnej. O ile eksperci kalkulowali zamianę pomiędzy naszymi słupkami oraz wyrokowali debiut na Mundialu Kurzawie, o tyle rezygnacja z Piszczka i Rybusa na bokach obrony mogła nieco wprawić w niemałą konsternację. Skład prezentował się następująco :

Łukasz Fabiański – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek, Artur Jędrzejczyk – Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak – Kamil Grosicki, Piotr Zieliński, Rafał Kurzawa – Robert Lewandowski.

Japonia w spotkaniu z nami grała o pełną pulę i wyjście z grupy, dla nas był to pojedynek na otarcie łez i ukojenie ran. Ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami został rozegrany 16 lat temu i zakończył się zwycięstwem reprezentantów pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni.
W Wołgogradzie trener Nishino zdecydował się na spore zmiany w wyjściowej jedenastce, mając na uwadze, że remis w spotkaniu z Polską bezwarunkowo daje niebieskim samurajom awans do 1/8 finału. Pierwsza połowa meczu odzwierciedlała zachowawczą grę obydwu zespołów. W 12. minucie  Bednarek niefrasobliwie podał do Muto, jednak zaraz potem naprawił swój błąd w polu karnym blokując Okazakiego, który oddawał strzał na bramkę Fabiańskiego. Jedyna elektryzująca polskich kibiców akcja miała miejsce po dośrodkowaniu Bereszyńskiego, który otrzymał bardzo dobre podanie od Kurzawy. Niestety, Kamil Grosicki nie zdołał pokonać uderzeniem głową Kawashimę, który wyskrobał piłkę z linii bramki. Technologia goal line rozwiała jednak wątpliwości, niedowierzającego skrzydłowego Hull City.






W drugiej odsłonie świetną akcję rozegrał Zieliński i Grosicki, jednak ten ostatni finalizując kontratak za głęboko podał pomocnikowi Napoli. W 59. minucie Kurzawa wykonując rzut wolny, wrzucił piłkę w pole karne, w którym idealnie odnalazł się Jan Bednarek, wpakowując - ku naszej radości – piłkę do siatki rywala. Chwilę potem Robert Lewandowski nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, przeprowadzonej po raz kolejny przez parę Zieliński – Grosicki. Zarówno my jak i Japończycy dokonaliśmy zmian, ale w samej końcówce nikomu nie zależało na graniu w piłkę. W równolegle rozgrywanym spotkaniu Kolumbia prowadziła z Senegalem i o rozstrzygnięciu kto wyjdzie z grupy wraz z Los Cafeteros decydowała klasyfikacja Fair Play. Na Wołgograd Ariena rozległy się potężne gwizdy, ponieważ Japończycy nie chcieli atakować, a podopieczni Adama Nawałki nie byli zainteresowani odbiorem futbolówki rywalom, w skutek czego na boisko nie zdążył nawet wejść Jakub Błaszczykowski. Żegnamy się z rosyjskim turniejem  zwycięstwem, ale jednak  niesmak pozostał. Mundial trwa dalej już bez naszego udziału, świat się nie zatrzymał, natomiast my na pewno będziemy musieli dłużej pochylić się nad naszymi piłkarskimi sprawami. Polacy dziękujemy, że po 12 latach ponownie mogliśmy emocjonować się naszą grą na Mistrzostwach Świata! Szkoda, że znowu kończy się ona na fazie grupowej.

Milena Drozd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz