środa, 20 czerwca 2018

Jak zasnąć w Rostowie? Urugwaj i Arabia wam powie!


W kolejnym meczu na Mundialu Urugwaj pokonał Arabię Saudyjską 1:0. Tym samym podopieczni Oscara Tabareza zameldowali się w gronie najlepszych szesnastu zespołów turnieju. 



Na pierwszą dobrą okazję w tym meczu piłkarze obu zespołów kazali czekać kibicom do 14. minuty. Wówczas dobrą akcję przeprowadzili Urugwajczycy, ale w decydującym momencie skiksował Edinson Cavani. Następnie znów zachowawcza gra, Urugwaj, który był wyraźnym faworytem tego meczu nie robił zbyt wiele, aby zdominować rywala. W 23. minucie Sanchez wykonywał rzut rożny, fatalny błąd popełnił Saudyjski bramkarz, złapał muchę, a piłka spadła pod nogi Suareza, który bez problemu umieści ją w siatce. Dwie minuty później mogło być 2:0, jednak Cavani znów nie miał szczęścia. W 29. minucie meczu Arabia powinna wyrównać. Lekką drzemkę urządził sobie Caceres, zza jego pleców wyskoczył Hatan, ale z kilku metrów przestrzelił głową. Kolejne minuty nie przyniosły wielu sytuacji. Urugwaj grał wolno, byli przewidywalni, a Saudyjczycy nie potrafili zagrozić bramce Muslery. Do przerwy 1:0 dla podopiecznych Tabareza.

Początek drugiej połowy przypominał to, co oglądaliśmy przez większość pierwszej części gry. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda... i tak do 64. minuty. Wtedy dobre dośrodkowanie wykonał Edinson "El Matador" Cavani, ale przestrzelił Sanchez. Pięć minut później wrzucał Sanchez, przestrzelił Caceres. Później znowu długo, długo nic. Trzeba przyznać, że kibice zgromadzeni na stadionie w Rostowie nad Donem oglądali jeden z najgorszych meczów, jakie do tej pory rozegrano na Mundialu w Rosji. W 77. minucie centra Carlosa Sancheza, w polu karnym kopanina, niczym w klasie B i ostatecznie chorągiewka w górze - spalony. Trudno było szukać plusów w tym meczu, ale jakby się uprzeć, to można wskazać na dobrą postawę Rodrigo Bentancura. 20-letni pomocnik Juventusu zanotował znakomitą liczbę odbiorów piłki w środku pola gry. W 81. minucie komedii ciąg dalszy. Strzelał Torreira, trafił w plecy Cavaniego, piłka zmyliła bramkarza, jednak o centymetry minęła słupek saudyjskiej bramki. Cztery minuty później znów w roli głównej napastnik PSG. Tym razem El Matador przeprowadził świetną indywidualną akcję wszedł między trzech obrońców, stanął oko w oko z Alowaisem, który instynktownie zatrzymał piłkę zmierzającą do bramki. W ostatniej minucie regulaminowego czasu Kanu doszedł do pozycji strzeleckiej, jednak uderzył zbyt słabo. Później jeszcze jeden strzał na bramkę Muslery, zakończone rykoszetem i pewnym chwytem golkipera Urugwaju.

Ostatecznie udało się dowieść wynik 1:0 do końca, co pozwoliło Urugwajowi wywalczyć awans do 1/8 finału.


Damian Serwicki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz