czwartek, 28 czerwca 2018

Senegal zwija manatki, przegrali awans przez żółte kartki!

Do nietypowego wydarzenia doszło dzisiejszego popołudnia w Samarze. Walczące o promocje do fazy pucharowej reprezentacje Kolumbii i Senegalu spotkały się w bezpośrednim pojedynku. Zwycięsko z tego boju wyszli podopieczni Pekermana, wygrywając 1:0 po golu Yerry'ego Miny. Taki wynik pozbawił Senegalczyków szans na awans, mimo identycznej punktacji i bilansu bramkowego Japończyków. W takiej sytuacji zadecydował ranking fair play, w którym lepsi okazali się Niebiescy Samurajowie.


Wróćmy, jednak do meczu. Lepiej rozpoczęli go Senegalczycy. Już w 17. minucie rzekomo w polu karnym faulowany był Sadio Mane. Rzekomo, bo mimo, że sędzia wskazał pierwotnie na "jedenasty" metr to ze swojej decyzji się wycofał po wideoweryfikacji. Poza kontuzją Jamesa  Rodrigueza, który w 31. minucie musiał opuścić boisko już nic wartego odnotowania w pierwszej połowie się nie wydarzyło.


Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Kolumbijczycy nie wyglądali na drużynę, której zależy na wygranej mimo, że przy utrzymującym się remisie w meczu Japonii to oni żegnali się z turniejem. Mało tego, to Senegal sprawiał wrażenie zespołu bardziej pewnego siebie. Dobrze operowali piłką, często przejmowali inicjatywę, ale brakowało konkretów, czyli tego co mieli dzisiaj Los Cafeteros. W 74. minucie świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego posłał Juan Quintero, najwyżej w górę wyskoczył Yerry Mina i wpakował piłkę głową do bramki. Senegal przegrywał 0:1, identycznie jak Japonia z Polską, jednak taki wynik promował w tej chwili ciągle Samurajów. Zebrali oni, bowiem jak do tej pory o dwie żółte kartki mniej niż Lwy Terangi. Podopieczni Cisse, mimo najszczerszych chęci nie potrafili już do końca zagrozić bramce Davida Ospiny i wielki kuriozum stał się faktem.

Kolumbia z sześcioma punktami wygrała grupę H. Za jej plecami uplasowała się Japonia tylko dzięki temu, że była wyżej w rankingu fair play niż Senegal. Jak widać na rosyjskim mundialu bardziej opłaca się zbierać mniej kartek niż strzelać więcej goli...

                                                                                                         Marcin Paluch



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz