W bezpośrednim pojedynku o awans z grupy F spotkały się dzisiaj w Jekaterynburgu reprezentacje Meksyku i Szwecji. Lepsi okazali się Ci drudzy, którzy po golach Ludwiga Augustinssona, Andreasa Granqvista i samobójczym Edsona Alvareza pokonali dotychczasowych liderów grupy 3:0. Taki wynik przy jednoczesnej porażce Niemiec dał promocje do następnej rundy obu drużynom.
Od pierwszych minut ekspansje na pole karne rywala rozpoczęli Szwedzi. Najpierw groźny strzał oddał Emil Forsberg, chwile później o centymetry pomylił się Marcus Berg. U Trzech Koron widać było ogromne zaangażowanie i serce do walki, choć nawet zwycięstwo nie zapewniało im wyjścia z grupy. Co gorsze powoli zaczęli rozkręcać się Meksykanie. W 17. minucie świetne mierzone uderzenie oddał Carlos Vela, jednak piłka o centymetry minęła słupek bramki. 60 sekund później pięknym za nadobne próbowali odpłacić się Skandynawowie, ale też z podobnym skutkiem. Kwadrans przed końcem pierwszej połowy doszło do kuriozalnej sytuacji. Ręką we własnym polu karnym zagrał Javier Hernandez, ale sędzia po konsultacji z systemem VAR uznał, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i wskazać na "wapno" nie miał zamiaru. Kilkanaście sekund po tym zajściu znowu w doskonałej pozycji strzeleckiej znalazł się Berg, ale tym razem znakomitą interwencja popisał się Guillermo Ochoa. Do przerwy bez goli.
Druga połowa wynagrodziła nam to, czego nie widzieliśmy w pierwszej. Już pięć minut po zmianie stron meksykańskiego bramkarza z najbliższej odległości pokonał Ludwig Augustinsson. To były, jednak dopiero... niemiłe jeszcze gorszego początki dla Azteków, bo nie minęło dziesięć minut, a sfaulowany w polu karnym przez Hectora Moreno został Marcus Berg. Arbiter tym razem się nie zawahał i odgwizdał "jedenastkę", którą na gola zamienił Andreas Granqvist. 2:0 to nie wynik, który zadowalał podopiecznych Anderssona, więc ci spróbowali raz jeszcze pokazać kto dzisiaj dzieli i rządzi w Jekaterynburgu. Po wyrzucie z autu przez Viktora Claessona futbolówkę do własnej bramki wpakował Edson Alvarez. Stłamszonych Meksykanów stać już było tylko na pojedyncze zrywy jak ten z 81. minuty, kiedy głową nieznacznie chybił Vela.
Klęska podopiecznych Osorio stała się faktem, jednak mimo wszystko obie drużyny zapewniły sobie awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Szwecja cieszyła się z wygrania grupy, Meksyk z drugiego miejsca.
Marcin Paluch


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz