piątek, 15 czerwca 2018

Nie najlepsza strategia taka -atakować i strzelić "swojaka"


W meczu outsiderów grupy B Iran pokonał w St. Petersburgu Maroko 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów "zdobył" dla Persów... napastnik przeciwników Aziz Bouhaddouz.



Od mocnego uderzenia rozpoczęli te spotkanie reprezentanci Maroko. Grali bardzo dynamicznie, ofensywnie i często gościli pod bramką Irańczyków. Przykładem może posłużyć groźny strzał, jaki z pola karnego oddał w 8. minucie Ayoub El Kaabi. Dużo więcej strachu Lwy Atlasu napędziły, jednak Persom 10 minut później. Po ogromnym zamieszaniu tuż pod bramką Azjatów piłkę do siatki z najbliższej odległości mógł wpakować Mehdi Benatia, ale jego strzał świetnie obronił Alireza Beiranvand. Jeszcze lepszą interwencją popisał się tuż przed przerwą Munir. Bramkarz Maroko kapitalnie zachował się zarówno w sytuacji oko w oko z Sardarem Azmounem jak i chwilę później przy dobitce Alirezy Jahanbakhsha. Iran powinien po tej okazji zejść do szatni z prowadzeniem, a tak pierwsza odsłona nie przyniosła nam żadnego trafienia.

W drugiej połowie działo się niewiele, poza dobrym mierzonym uderzeniem Hakima Ziyecha w 80. minucie, które obronił irański bramkarz.... i golem zapewniającym zwycięstwo Persom w piątej minucie doliczonego czasu gry.
Po centrze z rzutu wolnego głową interweniował Aziz Bouhaddouz, na tyle niefortunnie, że zaskoczył własnego golkipera strzelając "samobója".

Załamane Lwy Atlasu nie miały już ani chęci ani czasu się podnieść i porażka 0:1 stała się faktem. Wydaje się, że reprezentacji Maroka przeszła koło nosa jedyna okazja na jakąkolwiek zdobycz punktową na tym turnieju, bo w dwóch następnych meczach zmierzą się kolejno z Portugalią i Hiszpanią. Iran natomiast, nie pokazując wielkiego futbolu zgarnął pełną pulę i wciąż liczy się w walce o fazę pucharową.

             
                                                                                                         Marcin Paluch


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz