W swoim drugim meczu na Mistrzostwach Świata w Rosji Hiszpania skromnie pokonała w Kazaniu Iran 1:0. Mecz swoją atrakcyjnością nie oczarował. Decydującą o zwycięstwie bramkę zdobył Diego Costa.
O pierwszej połowie opowiedzieć się wiele nie da. Jakby ktoś się, jednak uparł to pochwaliłby Iran za grę w defensywie, a zganiłby Hiszpanię za mało skuteczne poczynania w ofensywie. Zganiłby Persów za prowadzenie polityki "antyfutbolowskiej", choć parę okazji sobie stworzyli, a pochwaliłby La Roja za dominację i rozpaczliwe niekiedy próby objęcia prowadzenia. Czyli po równo, tak jak i do przerwy, a w dodatku bez bramek.
9 minut po zmianie stron Hiszpania dopięła swego. Niefrasobliwe działania w celu rozmontowania irańskiej obrony przyniosły skutek po równie niefrasobliwej interwencji Ramina Rezaeiana. Zawodnik belgijskiego Oostende, przy próbie wybicia piłki trafił prosto w nogę szarżującego w polu karnym Diego Costy. Futbolówka wpadła do siatki obok bezradnego golkipera i podopieczni Hierro prowadzili 1:0.
Po tym golu obraz gry uległ zmianie. Persowie zaczęli starać się nie tylko przeszkadzać rywalom w ich poczynaniach, ale i sami konstruować akcje. Mogło to przynieść powodzenie już w 63. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym futbolówka znalazła się w bramce Davida De Gei, ale sędzia słusznie dopatrzył się spalonego i cała akcja spaliła na panewce. Do końca nic już się nie zmieniło.
Hiszpania dowiozła zwycięstwo do końca, ale nadal nie jest pewna awansu do 1/8 finału mistrzostw świata. Wszystko rozstrzygnie ostatnia kolejka grupowych spotkań, w której La Roja zmierzy się z Marokiem, a cały czas liczący się w grze o awans Iran z Portugalią.
Marcin Paluch


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz